„Mamo, tato! Nudzi mi się…”

Kto z rodziców nie słyszał tych słów choćby raz w życiu.
No właśnie. A kto nie próbował od razu zająć się tematem i dać dziecku jakieś zadanie, zorganizować zabawę czy zapisać na zajęcia (co obecnie jest niemożliwe).
Jak to jest z tą nudą? Jakie emocje w nas budzi? Jakie działania? I czy naprawdę umiemy się porządnie ponudzić?

Od długiego czasu obserwuję zwiększającą się ilość pomysłów w Internecie na to, co robić kiedy (głównie) dzieci się nudzą. Od czasu kwarantanny ta ilość wręcz zalewa Internet. Co chwilę pojawiają się nowe artykuły, warsztaty, zajęcia online dla dzieci, które nudzą się w domu.
I o ile uważam, że zajęcia dodatkowe, pasje, jak najbardziej warto wspierać i rozwijać, to nie do końca zgadzam się, aby argumentem korzystania z nich była nuda.

 

A czym jest nuda?
Ludzie nudę kojarzą z czymś nieprzyjemnym, wręcz negatywnym. W obecnych czasach nie wolno nam się nudzić. Dbamy o to, aby życie nasze i naszych dzieci było nieustannie pasjonujące i wypełnione aktywnościami. Musimy być twórczy, kreatywni i ciągle coś robić. Mieć grafik zadań. Plan. Jasno określone cele i zadania. Gdy nagle pojawia się nuda, denerwujemy się. Czujemy dyskomfort, a co dopiero kiedy nasze dzieci się nudzą? Tym bardziej zaczynamy się frustrować i szukamy im zajęć, organizujemy kolejne i planujemy grafiki na najbliższe miesiące. Mamy wszystko zaplanowane i nie dajemy sobie zgody i miejsca na nudę. Dlaczego? Boimy się jej. Nie dopuszczamy nudy do naszego wnętrza. Wypędzamy ją w pracy kolejnymi zadaniami, w domu wciąż włączonym telewizorem, książką, sprzątaniem.

 

Nuda jest potrzebna.
A nuda? Nuda jest nam bardzo potrzebna. To stan umysłu jak każdy inny. A powiedziałabym wręcz, że może wyjątkowy?
To czas na doświadczanie życia „tu i teraz”. Kiedy na chwilę pozwolimy zatrzymać się, zwolnimy obroty, wejrzymy w głąb siebie, może odpowiemy sobie na pytanie, czy faktycznie te nieraz narzucone aktywności są mi potrzebne i czy faktycznie są moje. Planując szybko i skrupulatnie dzień, często nie zastanawiamy się nad tym, co to dla mnie osobiście oznacza, że się nudzę.

 

Nuda budzi kreatywność.
Podobnie sprawa się ma z naszymi dziećmi. Jeżeli niemal każda chwila naszego dziecka jest zaplanowana i poddana pewnym ramom, nie ma miejsca na refleksję i uważność. Bo tak zwana nuda pozwala dzieciom zatrzymać się, pobyć ze sobą samym, zastanowić się czego w tej chwili potrzebują i w momencie, kiedy dyskomfort jest już bardzo duży, pojawia się bodziec do działania. Wówczas dziecko zaczyna coś robić. Wymyśla zabawę, organizuje sobie zajęcia, coś tworzy. Bez ram. Spontanicznie. Wewnętrzna motywacja do podjęcia jakiejś aktywności jest bardzo ważna. Pojawia się kreatywne myślenie i powstaje jakieś „dzieło”. To tak, jakby chodzić tylko na zorganizowane lekcje tańca i uczyć się krok po kroku np. cha-chy. Świetny pomysł, oczywiście. Jednak jeżeli mamy możliwość posłuchać muzyki i spróbować się sami spontanicznie do niej poruszać jesteśmy w stanie poczuć, jak to się mówi „ flow”, dać się ponieść temu, co w nas.

Wiele rodziców obawia się, że dziecko będzie się nudziło i chodziło po mieszkaniu bez tak zwanego celu. Z własnych obserwacji wiem, że to wielka rzadkość. Na ogół dziecko kończąc jedną aktywność, faktycznie szuka kolejnej, jednak potrzebuje czasu na zastanowienie się, pobycie ze sobą i jeżeli damy mu tę chwilę (tak, czasem ta chwila zdaje nam się trwać w nieskończoność) to ono zorganizuje sobie kolejną aktywność, odpowiadającą jego potrzebom. Nuda to czas, kiedy dziecko od czasu do czasu warto pozostawić samemu sobie. I to jest jak najbardziej w porządku.

Oczywiście wiele zależy od wieku dziecka, któremu dajemy przyzwolenie na nudę i kreatywne, autorskie pomysły (czasem dość niebezpieczne).
Dlatego gorąco namawiam w obecnej chwili, kiedy jesteśmy nadal pozamykani w swoich mieszkaniach o danie sobie czasu na kreatywną i uważną nudę, a efekty mogą Was mile zaskoczyć…

 

Autorka: Agnieszka Opach, psycholog, interwent kryzysowy, mediator rodzinny